Czy kiedykolwiek myślałeś o tym, kim w głębi serca jest mroczny Mistrz Eliksirów? Jak wyglądało jego życie w Hogwarcie i jaki sekret przez lata ukrywał przed Dumbledorem? Co ma do tego Harry Potter pomijając ich nienawiść od pierwszego wejrzenia? Wiele uprzedzeń, który niedomówień rodzących kłopot za kłopotem. Młodzi wrogowie zakopujący topór wojenny na rzecz wygranej z Czarnym Panem. Lecz wypadałoby zadać sobie pytanie czy może przerodzić się to w coś więcej. Jeżeli jesteście ciekawi jak potoczą się losy czarodziejskiego świata serdecznie zapraszam do czytania!:)

Opowiadanie traktujące o homoseksualizmie!

czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 2 ''W barwach brązu, czerwieni i zieleni''

-Życie Harrego Pottera, czyli jak znaleźć skrzata  domowego pół-krwi- Snape otworzył gazetę na stronie 7 i zaczął na głos czytać artykuł.
~Jak powszechnie wiadomo słynny Harry Potter po śmierci swoich rodziców został wychowywany przez mugoli. Chłopak w wieku 11 lat dostał list z Hogwartu i rozpoczął nauczanie w Szkole Magii i Czarodziejstwa. Jednak dyrektor, Albus Dumbledore, nigdy nie rozmawiał ze Złotym Chłopcem o tym, jak jego rodzina traktuje go w wakacje. Sam fakt, że chłopak nie wracał do domu na żadną z przerw, nie otrzymywał prezentów czy nawet listów od swoich opiekunów nie był dla dyrektora niepokojący. Chłopak nie skarżył się przyjaciołom, że jest źle traktowany aczkolwiek mogli on coś podejrzewać po wydarzeniu z drugiej klasy, kiedy to chłopak uciekł z domu do swojego przyjaciela, Rona Wesleya, wyrywając samochodem kraty, które zostały zamontowane w jego oknie. Ale nikt nie zwrócił na to uwagi, ponieważ zanim całą sprawę nagłośniono Pan Potter zorganizował bardzo spektakularne wejście do szkoły. Chyba każdy pamięta artykuły o latającym Fordzie Anglia. Na trzecim roku profesora Lupina nie zdziwił fakt iż chłopak zgodził się zamieszkać z seryjnym mordercą, Syriuszem Blackiem, który był jego ojcem chrzestnym oraz osobą odpowiedzialną za śmierć Lily i Jamesa Potterów. Jego gryfońska duma nie pozwalała na przyznanie się do tego w jakich warunkach dorasta. Nawet za najmniejsze przewinienie chłopak przechodził tygodniową głodówkę. W domu uchodził za skrzata, który gotował, mył, prał, sprzątał i prasował w obawie przed karą. Zawsze traktowany był jak ''dziwadło'' zarówno przez wujostwo jak i ich syna, dla którego często służył jako worek treningowy. Miarka przebrała się kiedy wuj Złotego Chłopca, Vernon Dursley, pobił go do nieprzytomności za to, że stłukł talerz. Po tym wydarzeniu Potter napisał krótki list do Dyrektora Hogwartu z prośbą o przeniesienie do szkoły. Jego duma i zadufanie w sobie nie pozwalały mu na wcześniejsze zaalarmowanie swojej pozycji w świecie mugoli. Był zbyt pyszny, aby przyznać się, że niemagiczny człowiek pomiata nim na prawo i lewo. Dyrektor zabrał Harrego z domu przy Privet Diver 4 dzisiaj w godzinach popołudniowych, gdy chłopak w końcu odzyskał przytomność. Rodzi się pytanie, czy Harry Potter jest tak samo pyszny i zadufany jak jego zmarły ojciec czy aż tak głupi?
Ritta Skeeter~
Głos Severusa ucichł. Ponownie wszyscy wlepili wzrok w Harrego. Brunet siedział na krześle czerwony z gniewu i zażenowania.
-Harry, czy to wszystko prawda?- Spytał cichym głosem dyrektor. Potter odwrócił głowę w jego stronę.
-Tak, panie profesorze- odrzekł sucho, wstał od stołu i szybkim krokiem wyszedł z sali. Gdy tylko drzwi zamknęły się za nim puścił się biegiem przez korytarze zamku. Severus wybiegł z Wielkiej Sali chwilę po nim i gonił chłopaka.
-Harry! Stój!- Krzyknął, gdy chłopak wbiegał po schodach. Potter stanął jak wryty słysząc swoje imię z ust Mistrza Eliksirów. Snape podbiegł do niego i złapał za ramiona.
-Wszystko dobrze...Potter?- Rzekł po chwili wachania. Brunet wyrwał się z jego uścisku i pobiegł dalej. Severus już nie mógł do dogonić. Zaniechał pościgu i poszedł do lochów. Tymczasem Harry dobiegł do Pokoju Życzeń z nadzieją, że Malfoy jakoś go wpuści. Usiadł pod ścianą i oplótł kolana rękami. Minęło 10 minut, a Dracona nie było w pobliżu. Może jest w środku? A jeśli mnie nie chce wpuścić?!
Potter wstał, podszedł do ściany i cicho wyszeptał coś do muru. Drzwi nie pojawiły. Tymczasem Malfoy siedział w środku przeglądając podręczniki na nowy rok, gdy usłyszał czyjś krzyk na korytarzu. Znał ten głos. Potter. Szybko zbiegł z łóżka i wyleciał na zewnątrz. Gryfon stał na środku korytarza szarpiąc się za włosy i krzycząc doniośle coś o "Cholernej Skeeter". Malfoy podszedł na bezpieczną odległość.
-Potter, co się stało?
-Jak to co się stało? Udajesz czy jesteś? Nie cieszysz się z tego, że publicznie zmieszano mnie z błotem i porównano do skrzata domowego? A może to nowa gierka Twojego ojca, co? Przyznaj się Malfoy!- wrzeszczał brunet na cały korytarz. Ślizgon spojrzał się na niego gniewnie, ale w ostateczności złapał za rękaw szaty i wciągnął do pokoju. Gdy tylko byli w środku Potter znów zaczął wrzeszczeć:
-I co? Milczysz? Myślisz, że o niczym nie wiem?
-Tak Potter, myślę, że  niczym nie wiesz- rzekł blondyn spokojnym tonem co doprowadziło Harrego do furii. Rzucił się na niego i zaczął okładać pięściami po twarzy i torsie. Mimo wątłej budowy, chłopak zadawał silne ciosy. Malfoy nie bronił się. Pozwalał, żeby pięści spadały na niego raz za razem. Zirytowany tym Potter wstał z ziemi i spojrzał się na niego z wyrzutem.
-To kolejna gierka? Czy po prostu nie możesz walczyć, bo Voldemort wypalił Ci Mroczny Znak na ramieniu, co?
-Nie wymawiaj jego imienia!
-Boisz się imienia swojego Pana?- zadrwił Potter.
-On nie jest moim Panem-syknął blondyn- to zwykły śmieć.
-Oj, Twój tata chyba nie pochwala takiej postawy. Wyrzucił Cię za to z domu, a dyrektor z dobroci serca przygarnął Cie do Hogwartu?- wydrwił go kolejny raz gryfon.
-On zabił moich rodziców. Ta szlamowata żmija ich zabiła- wyszeptał Malfoy. Uniósł głowę i spojrzał się na Pottera- Już wiem jak się czułeś, kiedy Cię wyzywałem. Przepraszam- dodał i szybkim krokiem poszedł do swojej sypialni.Gryfon stał jak wryty mając w głowie wypowiedź Dracona. Zrobiło mu się głupio za to co powiedział i chociaż dalej był wściekły za te siedem lat poniżenia teraz wiedział, że jest w stanie mu przebaczyć. Oczywiście jeśli Malfoy zrobi pierwszy krok. Myślę, że przeprosiny to bardzo dobry początek. Harry westchnął zmieszany tą całą sytuacją i nie wiedząc co ma zrobić udał się do swojego dormitorium. Minął łazienkę nie zaszczycając jej nawet spojrzeniem, przebrał się w pidżamę i położył do łóżka. Sen zmógł go już po chwili, żeby dać te kilka godzin wytchnienia od ciagłych pytań i wydarzeń. Szczelnie otulił się kołdrą i oddał w obięcia Morfeusza.
Następnego dni rano Dracon został zbudzony przez profesora Snapea. Sev przyszedł do niego porozmawiać na temat śmierci jego rodziców oraz aktualnej sytuacji Harrego. Usiedli w Pokoju Wspólnym urządzonym w barwach brązu, zieleni i czerwieni, jak jesienne drzewa. Mistrz Eliksirów przywował skrzata z herbatą i tacką ciastek. Usiedli przy kominku i rozpoczęli rozmowę. Severus usiłował pocieszyć Dracona, ale z marnym skutkiem. Blondyn cały czas był przygaszony.
-Draco, wiem, że to dla Ciebie ciężkie przeżycie, ale nie możesz się załamywać. Lucjusz i Narcyza na pewno nie chcieliby, żeby ich syn wyglądał...tak jak Ty teraz- dodał, patrząc na niego krytycznie. Cera blondyna była szara, oczy podkrążone i jakby puste. Nawet włosy zaczęły żyć własnym życiem odstając na wszystkie strony.
-Tak, Panie profesorze- odpowiedział jakby machinalnie. Snape westchnął.
-Przeszedłem tu głównie po to, żeby powiedzieć Ci jak zginęli. Wiesz, że zabił ich Voldemort, ale za pewne nie znasz całej prawdy. Twój ojciec już od dłuższego czasu szukał planu ucieczki od Czarnego Pana. Niestety zostało mu zlecone zadanie zabicia krewnych Harrego, którego nie spełnił. Nie chciał dłużej być mordercą. Avery i Nott przejęli jego ''zlecenie'', a potem zaciągnęli go przed Tom'a. Zabił go za nie posłuszeństwo. Tak samo Narcyzę, która nie chciał powiedzieć gdzie jesteś. Masz szczęście, że tego dnia byłeś u Blaisa. Twoja sytuacja nie wiele różni się od sytuacji Harrego. On jeszcze nie wiem, że Dursleyowie nie żyją. Dyrektor prosił, żebym mu to przekazał. Zawołaj go- zarządził ''nietoperz''. Dracon wstał z fotela i zbliżył się do schodów prowadząc wprost do sypialni chłopaka.
-Potter, zejdz na dół!- Wrzasnął i wrócił na swoje miejsce. Chwilę później w pokoju wszedł Harry leniwie przecierając zaspane oczy. Miał na sobie jedynie dresowe spodnie zawiązane tuż pod biodrami. Przeczesał włosy dłonią.
-Co ode mnie chcesz, Malfoy?- Spytał wciąż nie kontaktując ze światem.
-Profesor Snape chciał z Tobą porozmawiać- powiedział przypatrując się gryfonowi. Mimo warunków w jakich chłopak dorastał był całkiem dobrze zbudowany. Dość mocno uwydatnione mięśnie brzucha, klatka wyrobiona od fizycznej pracy i silne, aczkolwiek szczupłe ręce. Urósł nieznacznie, a oczy stały się jeszcze bardziej zielone. Na szerokiej szczęce widniał lekki zarost kontrastujący z delikatną cerą.
Potter dopiero teraz zauważył, że w pokoju znajduje się profesor. Wyciągnął rękę w stronę pokoju i mruknął pod nosem zaklęcie. Drzwi uchyliły się, a gryfon zręcznie złapał przywołaną przez siebie koszulkę i szybko ją założył.
-Przepraszam Panie profesorze, nie wiedziałem, że Pan tu jest- zwrócił się uprzejmie Harry, chociaż w środku przeklinął dyrektora, że z wszystkich nauczycieli musiał przysłać akurat tego. Snape patrzył na niego z rozchylonymi ustami nie wierząc w to co widział. Potrząsnął głową i przywołał się do porządku.
-Nic nie szkodzi Panie Potter, ale na przyszłość radzę się ubierać. Zamiast mnie mogłaby przyjść prof. Minerwa. Ale przechodząc do meritum...może usiądz- powiedział po chwili wachania. Brunet wykonał polecenie.
-Więc o co chodzi?- Zapytał zdziwiony.
-Profesor Dumbledore powiedział Ci, że Twoi krewni zostali poddani modyfikacji pamięci i nie mają pojęcia o Twoim istnienu. I wszystko się zgadzało, ale Lord Voldemort posłał za nimi troje swoim popleczników. Lucjusz odmówił zabicia ich. Avery i Nott sami dali sobie radę. Stary Malfoy już od dłuższego czasu chciał uciec od Riddla. Razem z Narcyzą zostali zabici przez Voldemorta. Twoi krewni również nie żyją. Przykro mi to mówić w takich okolicznościach, ale może przynajmniej teraz zakopiecie topór wojenny skoro znajdujecie się w takiej samej sytuacji? Dyrektor jak i całe grono nauczycielskie na czele ze mną liczą, że stosunki między wami staną się bardziej znośne, bo przecież nie macie już po 11 lat. Za 3 tygodnie rozpoczynacie ostatni rok nauki. Nie chciałbym odejmnować kolejnych punktów za bezsensowne pojedynki kiedy to duma pana Pottera zostanie urażona- dodał zjadliwym tonem. Harry patrzył się na niego obojętnym wzrokiem. Wiadomość o śmierci Dursleyow nie wstrząsnęła nim. Dobrze wiedział, że tak to się skończy.
-Dlatego też mam nadzieje, że wasze stosunki będę bardziej przyjazne dla was i środowiska- zakończył swój wywód Snape. Potter kiwnął głową i poczęstował się ciasteczkiem z tacy. Severus spojrzał się na niego kompletnie zdziwiony.
-Ostatni członkowie Twojej rodziny nie żyją, a Ty opychasz się ciastkami?- Ryknął uderzająć pięścmi w stół. Harry spojrzał się na niego wściekły. Wstał od stołu i wypluł ciastko na talerzyk.
-Wiedziałem, że do tego dojdzie prędzej czy później. Umiem pogodzić się ze śmiercią ludzi, którzy traktowali mnie jak śmiecia przez 17 lat. Nie potrzebują rozmowy z psychologiem- warknął gryfon, obrzucił Mistrza Eliksirów ostatnim, pogardliwym spojrzeniem, za które w trakcie roku szkolnego dostałby tygodniowy szblaban, i wrócił do swojej sypialni trzaskając drzwami.
-Nadęty, impertynencki Potter!- Syknął Snape i prychął.
-Ale za to jak wygląda...- wyszeptał Dracon cichutko mając nadzieję, że profesor go nie usłysz jednak pomylił się. Nietoperz obrzucił go karcącym spojrzenien i wyszedł z Pokoju Życzeń, chociaż w duchu zgodził się ze słowami ślizgona.